Przeprawa przez upał

0 Flares 0 Flares ×

Przede mną kilka godzin jazdy do Warszawy, modlę się, żeby te dwa otwory nad moją głową zadziałały, mam tutaj na myśli klimatyzację oczywiście. Niestety w wielu pojazdach ona tam po prostu jest, ale nic poza tym, czasami śmierdzi pleśnią, lub w ogóle nie raczy zadziałać. Kojarzycie film Kogel mogel, tam taka była scena, w której kobieta wynajmująca pokój zapytała gdzie jest łazienka. Wtedy gospodyni zabiera ją do jednego z pomieszczeń, gdzie znajduje się wanna, kran i wc, ale żadne ze sprzętów nie działa, no ale gdyby sąsiedzi pytali to łazienka jest ;)

Wracając do głównego tematu, autobus jest pełen ludzi,  usiadła koło mnie znośnie pachnąca istota, bo czasami można odlecieć, kiedy siądzie taka 60 wyperfumowana jakby jej butelka podczas spryskiwania pękła. Myślę sobie nie jest źle, wyjmuje książkę i oddaje się przyjemnej lekturze, wyczuwam jakieś delikatne chłodzące powietrze , tak więc, już wiem, że nie ma klimy tylko nawiew. Oby przetrwać…

Skończyłam czytać książkę, po kolejnej godzinie bateria w ipodzie pada, kobieta na przodzie stwierdza, że jej wieje po uszach i zamyka szyberdach, myślę sobie koniec jest bliski. Panowie, którzy odpowiednio się znieczulili przed jazdą zaczynają parować, więc duża szansa, że skończę równie pijana jak oni. Jest mi niedobrze i gorąco, czuję, że odpływam… modlę się, wiadomo jak trwoga to do Boga.

Docieram do Wawy! Mam ochotę całować asfalt na Zachodnim, kiedy uderza we mnie powietrze po wyjściu z tego przeklętego autobusu. Oczywiście autobus jadący do metra właśnie znika za zakrętem, następny dopiero za 20 minut, o zgrozo! Moja pierwsza myśl, ale potem uświadamiam sobie przynajmniej jest czym oddychać.  W końcu docieram do metra i oczywiście muszę zaliczyć potknięcie lądując na pupie, jednak przez ten gorąc jestem tak znieczulona, że nie wiem czy krew po mnie spływa czy pot.

Tuż przed blokiem dwóch chłopaków pije alko i oferują mi pomoc z walizką, wtedy do mnie trafia, że jednak częściej żul okaże ci więcej dobroci, niż przystojny blondyn w metrze, który zjedzie cię wzrokiem i najwyraźniej nie zaimponowałaś mu sztucznymi cyckami, bo natychmiast wraca do swojego telefonu. Wisienką na wieży goryczy, okazała się zajęta łazienka i oczekiwanie, kiedy łaskawie moja współlokatorka skończy, żebym mogła zmyć z siebie tę cholerną podróż.

Life is brutal

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>